Nie wiem, jak wasze odczucia odnośnie kopii, ale moja do $%^&*&^% jest tak ciemna jak sławetny AVP:R i nie ma $%^&*^, żeby to zmienić. Oglądałem to w nocy, po ciemku, na ogromnej plazmie i widziałem twarze, czasem lampki i jakieś białe rąkawy - reszta to czerń.
Poczytałem dawno o PE tu, na forum i w innych miejscach - oczekiwałem czegoś wielkiego (co ciężko określić) ale film jest dwojaki:
Raz zachwyca scenami :
- uświadamianie Dillingera, że jego czas minął)
- Przesłuchanie babki
- Pościg i rozróba na farmie
czasem nuży i dziwnie to odebrałem.
- Motyw miłosny ani nic nie pokazuje ani nie budzi emocji
- Całość, historia, jest diabelnie szorstka
- kilka błędów w fimie razi po oczach
Ogólnie, coś czuję że będę musiał zaliczyć dwa-trzy seanse, aby wszystko wychwycić i ew. zrozumieć zamysł Manna. Jak na razie, filmowi daję 6/10
_________________ Ostatnio widziane:
The Expandables 4/10
I am Legend 6/10 (10/10)
Happy Feet 7/10
Julie / Julia 6/10
Book of Eli 8/10
Lost in translation 10/10
Właśnie obejrzałem i krótko: najlepszy film Manna. Plusy:
- wszystko oprócz minusów
Minusy:
- zbyt nagłe zmiany sposobu filmowania. Raz tradycyjne kamery, za chwilę ujęcie z cyfrówki, z ręki, z większą liczbą klatek, potem znów poprzedni sposób.
- ostatnią scenę to mógł sobie Mann darować...
A tak w ogóle to gościu kręci takie strzelaniny, że czapki z głów.
Możliwe, w każdym razie są sceny wyglądające tradycyjnie (a la Gorączka), a wśród nich ujęcia jak z domowej kamery (a la Miami Vice). Nie mam nic przeciwko obu stylom, ale przemieszano je raczej bezsensownie.
Ha, jak o całej filmografii Manna mogę powiedzieć, że jest pozbawiona emocji, tak PE wydali mi się BARDZO emocjonalni. Od wkurwienia Hoovera na niefrasobliwość jego ludzi, przez zapieranie się Dillingera tego, że coraz mniej się liczy, na determinacji Purvisa skończywszy.
Ostatnia scena jako jedyna zawiera w sobie emocje. Niestety nie mogę tego powiedzieć o reszcie filmu.
Nie wiem, po mnie ten cały film spływa jak woda. Absolutnie ani na chwilę nie żałowałem Deppa i ani na chwilę nie kibicowałem Bale'owi. Stałem sobie z boku i oglądałem chłodną relację wydarzeń. Jedyna postać, która wzbudziła u mnie choć cień sympatii to ta prawa ręka Dillingera. Ten gostek co się wykrwawił w samochodzie.
Od wkurwienia Hoovera na niefrasobliwość jego ludzi, przez zapieranie się Dillingera tego, że coraz mniej się liczy, na determinacji Purvisa skończywszy.
Mówisz o emocjach u bohaterów filmu, a ja o swoich
Od wkurwienia Hoovera na niefrasobliwość jego ludzi, przez zapieranie się Dillingera tego, że coraz mniej się liczy, na determinacji Purvisa skończywszy.
A daj spokoj, co prawda Mann fajnie te wszystkie watki pokazal, ale emocji nie ma w nich za grosz.
Następne części w podobnych. Koleś od pytań coś zawodzi, ale Mann mówi kilka interesujących rzeczy. No i to chyba najdłuższy z nim wywiad na jutubie.
_________________ Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
ciekawy tekst. czuć manierę "studenta kulturoznawstwa" albo innego takiego, ale generalnie całość ma sens i trzyma się kupy. mój ulubiony fragment:
„Wrogowie publiczni” to film Michaela Manna – krzyczy o tym każdy kadr, strzał i trup. Powielanie rozpoznawalnych zalet autorskiego stylu nie przeszkadza. Mann stanowi dla mnie punkt odniesienia w szeroko rozumianym kinie sensacyjnym, gdyż jest wybitnym specem.
(...)
Zresztą nie może tu być mowy o żadnym paradokumencie, co imputują reżyserowi niektórzy komentatorzy. Michael Mann kursuje na pograniczu realizmu i fantasmagorii, dopuszcza się wizualnych ekscesów, zabijanie filmuje, jakby namiętnie oglądał Peckinpaha – w konwulsji, fizjologicznej namacalności, tak bliskiej, że aż nadrealnej. Posoka jest gęsta, lepka, czuć jej konsystencję. To nie dokument, lecz hiperrealizm.
Moje kino: Kubrick, Mann, P.T Anderson
Posty: 2468 Skąd: Myślenice
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 22:10
Mental, lepiej byś tu powiedział kiedy/czy wyjdzie wersja reżyserska. Przepadła? Nikomu się nie chce tego zmontować? Czekają żeby ją wydać w boxie Manna za pięć lat?
_________________ Godfather Part II | The Insider | Barry Lyndon | Once upon a time in the west | Apocalypse Now | Magnolia | Children of Men | There will be blood | Fitzcarraldo | Seven
Moje kino: Mann & Eastwood
Posty: 13348 Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 21:07
po ostatnim seansie PE naszły mnie wątpliwości co do jednej kwestii. Dillingerowi grozi kara śmierci.
za co?
zwróćcie uwagę - w filmie dwukrotnie mowa jest o tym, że Dillinger zostanie stracony. najpierw Bale podczas rozmowy w areszcie pewnym głosem komunikuje więźniowie, że The only way you would leave a jail cell is when we take you out to execute you.
potem w scenie rozmowy z adwokatem Dillinger oświadcza, że grozi mu wyrok śmierci i lepiej, żeby prawnik wywalczył coś u sędziego, bo nie chce skończyć na krześle.
pytam więc: za co? macie jakiś pomysł? może chodzi o pierwsze morderstwo - podczas ucieczki z więzienia ginie wszak strażnik. no ale Dillinger nie miał z tym nic wspólnego. za cyngiel pociągnął jego wspólnik. czekam na propozycje, gdyż nie ukrywam, iż nie daje mi to spokoju:)
Moje kino: Kubrick, Mann, P.T Anderson
Posty: 2468 Skąd: Myślenice
Wysłany: Wto Cze 22, 2010 21:20
No nie wiem, Ty jesteś spec od wszystkiego mannowskiego na świecie. Może Dillinger zrobił coś, co nie jest pokazane w filmie? Przecież fabuła nie zaczyna się od jego gangsterskich początków...
_________________ Godfather Part II | The Insider | Barry Lyndon | Once upon a time in the west | Apocalypse Now | Magnolia | Children of Men | There will be blood | Fitzcarraldo | Seven
W takim ukladzie prolog z ucieczka z wiezenia i zabojstwem policjanta bylby kompletnie niepotrzebny. A to od tego momentu Dillingerowi FBI wali sie na glowe z cala sila. To tak jak w Heat, gdzie Neila przeciez tez nie scigano za rabunki, tylko za zabojstwa, mimo iz sam policjantow nie zabil.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach