Byłem wczoraj i żałuję tych pieniędzy. Marne popłuczyny po niedoścignionej Gorączce. Moja dziewczyna parę razy powtórzyła "Boże, to wygląda jak polski film..." i chyba się zgodzę - montaż do najlepszych nie należy, aktorstwo zaledwie poprawne i generalnie jedynie kilka scen całego filmu zasługuje na uwagę. Przez chwilę po seansie zastanawialiśmy się czy czasem kino nie dostało jakiejś surówki.
Brak emocji i relacji między bohaterami (gdzie tu do wspomnianej Gorączki...). Wynudziłem się niesamowicie w trakcie scen strzelanin, ale za to uśmiałem słysząc piosenkę z trailera ocenzurowaną (?) o słowa "Ten million slaves" (jeśli to nie pokraczna autocenzura, to i tak ten zabieg wykastrował jak dla mnie ten kawałek i związaną z nim scenę).
Wiem że łatwo zjechać film, ale nie mogę inaczej. Byłem niesamowicie zaskoczony tym, co mi zaserwowano. Zaskoczony niemile.
_________________ "I rode a tank, held a general's rank, when the blitzkrieg raged, and the bodies stank."
Moje kino: Mann & Eastwood
Posty: 13348 Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Sie 07, 2009 13:29
Akaki napisał/a:
ale za to uśmiałem słysząc piosenkę z trailera ocenzurowaną (?) o słowa "Ten million slaves"
spostrzeżenie w pyte. film oglądałem juz parę razy, ale na to nie zwróciłem uwagi. w trailerze muza otisa zaczyna się od środkowego refrenu i kończy tuż przed "ten million slaves", więc to, o czym mówisz, może być niestety prawdą.
Ja się nie upieram, po prostu stwierdzam fakt. Jakkolwiek byś do sprawy nie podchodził, jakiejkolwiek postawy nie prezentował, jakiegokolwiek wyznania byś nie był, to po prostu nie możesz nie stwierdzić, że Dillinger robił bardzo złe rzeczy i był złym człowiekiem. Bo jeśli nie był, jeśli jego zbrodnie nie determinują jego oceny, to do cholery co ją determinuje?
Rozważmy zdanie: "tatar jest smaczny". Czy to jest stwierdzenie faktu? Nie, to subiektywna opinia - ja tatara uwielbiam, dla ciebie może np być obrzydliwy. Czemu uważasz, że z pojęciami "dobro", "zło" miałoby być inaczej?
Moje kino: Mann & Eastwood
Posty: 13348 Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Sie 07, 2009 18:46
kurde, miałem sie nie odzywać do solo, ale co mi tam - już mi przeszło. solo, skoro z taką niewzruszoną pewnością (niemal starotestamentową) przychodzi ci dokonywać moralnych ocen jednostek, to powiedz mi, kim był Napoleon? też był zły? nie wiem, czy oglądałeś The Shield, ale głównym bohaterem tego serialu (to jest w ogóle od strony moralności mega trudny serial do przyswajania) jest cop killer. ciekaw jestem, jakbyś wycenił tę postać, powołując się na twój nieomylny kompas moralny.
Jednym z największych zbrodniarzy w historii tego kontynentu.
Mental napisał/a:
nie wiem, czy oglądałeś The Shield, ale głównym bohaterem tego serialu (to jest w ogóle od strony moralności mega trudny serial do przyswajania) jest cop killer.
Nie oglądam. Cop killer? Znaczy zabija gliniarzy? To chyba oczywiste, że to zły gość.
Mental napisał/a:
powołując się na twój nieomylny kompas moralny.
Nie mam nieomylnego kompasu moralnego, ale potrafię odróżniać podstawowe dobro od zła. Zło jest wtedy gdy ktoś kogoś rabuje i morduje (i nie, nie mówię o sytuacjach głodu, czy obrony własnej). Mental, mówimy o mordercach - naprawdę chcesz mi powiedzieć, że ich jednoznaczna (ale przecież nie ostateczna, każdy w każdej chwili może się poprawić) ocena nie jest możliwa? Jeśli tak, to skończyliśmy chyba dyskusję.
Mental - morderca, złodziej, gwałciciel - wiesz, to takie niedobre chłopaki. Tak uważają wszyscy ludzie (ok, poza tobą), tak mówi prawo, tak mówi zdrowy rozsądek, wszelkie religie, ktokolwiek kogo spotkasz, może poza socjopatami. Ok, ty tak nie mówisz. Mnie to nie interesuje.
Moje kino: Mann & Eastwood
Posty: 13348 Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Sie 07, 2009 19:42
Solo napisał/a:
Mental, mówimy o mordercach - naprawdę chcesz mi powiedzieć, że ich jednoznaczna (ale przecież nie ostateczna, każdy w każdej chwili może się poprawić) ocena nie jest możliwa?
nie wiem. ja widzę różnicę między dillingerem (jeśli przyjmiemy, że obraz filmowy to w miarę wierna kopia tego żywego) a takim, dajmy na to, kuklińskim (hbo nakręciło dokument na jego temat - płatny zabójca na usługach mafii). co nie zmienia faktu, że nie zawahałbym się sprzedać mu kulki, gdybym był na miejscu bale'a i że za zabójstwo gliniarza w trakcie napadu należy mu się dożywocie/krzesło elektryczne/powieszenie. tego nie kwestionuje. po prostu coś mi nakazuje sądzić, że nie zawsze jest tak, że w świetle prawa tylko zły człowiek zasługuje na kulkę, jakkolwiek obrazoburczo to brzmi. czasami dobrzy ludzie robią świadomie złe rzeczy i potem żałują (albo nie).
Ostatnio zmieniony przez Mental Pią Sie 07, 2009 19:44, w całości zmieniany 1 raz
morderca, złodziej, gwałciciel - wiesz, to takie niedobre chłopaki.
Pracując przez pewien okres na nocki w markecie "korzystałem" z batoników czy napojów. Mówiąc krótko: kradłem. Źle robiłem? Jak najbardziej. Czy czyni mnie to złym człowiekiem?
Tak uważają wszyscy ludzie (ok, poza tobą), tak mówi prawo, tak mówi zdrowy rozsądek, wszelkie religie, ktokolwiek kogo spotkasz, może poza socjopatami.
I ateistami! Oni nie mogo być dobrzy, bo w nic nie wierzo!
_________________ Na razie nie mam podpisu, ale na pewno wymyślę coś błyskotliwego...
po prostu coś mi nakazuje sądzić, że nie zawsze jest tak, że w świetle prawa tylko zły człowiek zasługuje na kulkę, jakkolwiek obrazoburczo to brzmi. czasami dobrzy ludzie robią świadomie złe rzeczy i potem żałują (albo nie).
A tu mamy pełną zgodę. Ja jestem zawsze chętny patrzeć ze zrozumieniem na kogoś, kto chce być lepszy.
Stwierdzenie, że notoryczny złodziej, rabuś i morderca jest złym człowiekiem jest stwierdzeniem faktu.
Nie mam zamiaru przekonywać cię, że tak nie jest. Masz jakiś zestaw zasad moralnych, którymi się posługujesz - twoje prawo. Ja postrzegam świat w innych kategoriach. Niniejszym już nie będę się czepiał i kończę swój udział w dyskusji: Dillinger - dobry czy zły...
Byłbym jednak szczęśliwy, gdybyś nie tyle przyznał mi rację ile zaakceptował _fakt_, że nie każdy z napotkanych przez ciebie ludzi używa pojęć dobra i zła. I że nie czyni to zeń od razu socjopaty.
Byłbym jednak szczęśliwy, gdybyś nie tyle przyznał mi rację ile zaakceptował _fakt_, że nie każdy z napotkanych przez ciebie ludzi używa pojęć dobra i zła.
Akceptować nie akceptuję, bo to złe, ale przyjmuję do wiadomości.
Moje kino: Małe, niewygodne fotele i spóźnione premiery
Posty: 3286 Skąd: Z nudnego Chełma
Wysłany: Czw Sie 13, 2009 13:16
Kraków, Multikino i tylko ja sam na środku sali bardzo podekscytowany, że zaraz zobaczę co nowego Mann sklecił. Dałem się porwać w wir wydarzeń które niosły ze sobą niesamowicie duży ładunek emocjonalny. Film jest świetny o czym chyba już wiele tu osób wspominało. Na każdym kroku daje się poznać specyficzny styl kręcenia i prezentowania wydarzeń. Niektórych pierwsza godzina nudziła, ja siedziałem jak na szpilkach i z wypiekami na twarzy chłonąłem niesamowite obrazy. Jedynie denerwowała ta rozedrgana kamera zwłaszcza w zbliżeniach bohaterów. Nie wiem po co mann zastosował taki zabieg. W paru scenach dosłownie mogłaby rozboleć głowa. Na przykład przebudzenie Dilingera podczas strzelaniny w lesie, za bardzo ta kamera latała. Na szczęście to jedna z niewielu wad produkcji, bo warto jeszcze wspomnieć małą niekonsekwencję na końcu. Śmierć Dilingera ukazana w Slo-Mo i w dodatku z CGI krwią. Trochę nie pasuje to do niezwykle prawdziwego świata który nam Mann zaserwował.
Aktorstwo stoi na najwyższym poziomie.Depp zagrał po mistrzowsku, Bale świetnie się wpasował w rolę Purvisa natomiast Cotillard ze swoimi maślanym i ufnym wzrokiem pasowała do dziewczyny gangstera jak nikt inny:P.
Cyfrówka sama w sobie mi nie przeszkadzała ale już kręcenie scen z ręki i w dodatku dużo zbliżeń to już troszeczkę nie trafiony pomysł i za to moja ocena jest niższa o oczko. Za zakończenie gdy agent Winstead przekazuje wiadomość dla Billie miażdży.
9/10
_________________
Terminator | Aliens | The Abyss | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
Nareszcie jakieś info :
http://dvdtimes.co.uk/con...n-november.html Extras are TBC but a quick check through the BBFC archives reveals that Mann has recorded a commentary for the film which is available for both the theatrical cut and an extended version of the main feature
Oby nie powtórzyła się sytuacja z Miami Vice - R1 dostaje dir cut, a R2 nic ;]
_________________ Best of 2009:
1. The Road
2. Watchmen
3. Hurt Locker
4. International
5. Harry Brown
6. Public Enemies
Moje kino: dobre, bardzo dobre i genialne
Posty: 2107 Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto Paź 13, 2009 21:20
Drugi seans z PE - ostatni był w kinie, wówczas wsiąkłem. Teraz PE wydaje mi się jeszcze lepszy. Kilka rzeczy, które nie pasowało mi wcześniej po dzisiejszym rendez vous wydaje się idealnie poukładane i przemyślane (np. montaż podczas ucieczki Nelsona po lesie). Dobrze to obejrzeć na spokojnie. Generalnie poza pierwszymi 15 minutami nowy Mann jest zajebiście spójnym arcydziełem z arcymocarną końcówką. To najbardziej emocjonalny Mann ze wszystkich. Kiedy przyszło mi podsumować o czym jest Public Enemies nie wiedziałem na co się zdecydować:
- o życiu Dillingera
- o przesranym bycie ówczesnych gangsterów
- o zmianie warty i ery przestępców
- o honorze
- o miłości
- o raczkującym FBI
- o braniu na siebie odpowiedzialności
Dzieło Manna jest bardzo kompleksowe i choć trwa ponad 2 godziny żałuję, że nie trwa 3. Można tam zmieścić kupę fajnych rzeczy. Na wiadomości o polskim wydaniu DVD czekam z utęsknieniem.
10/10
_________________ Oświadczenie: Six Feet Under jest najlepszym serialem jaki widziałem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach